kolejka leśna w Viseu de SuS
Rumunia strona główna trochę kultury w podróży

Atrakcje Maramureszu

Zdecydowanie, bez dyskusji, zawsze wolę wyjazd zorganizowany na własną rękę niż przez biuro podróży, góry niż muzea, spokojne, ciche, urokliwe zakątki niż gwarne, ruchliwe ulice. Jednak będąc gdzieś, w jakimś nowym miejscu lubię czasem odejść od tej zasady i zobaczyć to co turystyczne, pozwiedzać miasta, zaczerpnąć trochę kultury, wejść w ten cały gwar i poczuć się jak prawdziwa turystka 😉 Tak też stało się tym razem. W ciągu tygodniowego pobytu w Rumunii skusiliśmy się zobaczyć dwie atrakcje Maramureszu – jedna nieodłącznie związana z kulturą i tradycjami regionu, druga to typowa atrakcja turystyczna. I jak nasze wrażenia?

Wesoły Cmentarz w Sapanta

Kościoły, cerkwie, cmentarze nie są miejscami, które stanowiłyby ważny element w planie naszych wyjazdów. Jeżeli coś się trafi przy okazji – ok, zatrzymamy się, zobaczymy. I to chyba na tyle.

Inaczej było tym razem. Wesoły Cmentarz, czyli po rumuńsku Cimitirul Vesel był miejscem, które naprawdę chciałam zobaczyć. Znaleźliśmy go bez trudu. Jadąc główną drogą (nr 19) przez Sapanta nie da się nie zauważyć tablic informujących o odległości i kierunku gdzie cmentarz się znajduje. A leży on tuż przy cerkwi, której wieże widać z ulicy. Gdy zjechaliśmy w boczną uliczkę wszędzie po bokach widzieliśmy stragany pełne tradycyjnych wyrobów z wełny – ubrań, toreb, kilimów itp. I oczywiście spore rzesze turystów. Chwilę pokrążyliśmy zanim udało się zaparkować samochód, po czym podeszliśmy pod bramę cmentarza. Wejście na cmentarz jest płatne – my zapłaciliśmy 10 lei (ok 10 zł) za dwie osoby i przekroczyliśmy bramę.

wesoły cmentarz w Sapanta

Cmentarz naprawdę robi wrażenie i jest niezwykłym miejscem. Nigdy jeszcze nie widziałam cmentarza tak kolorowego, wesołego, gdzie z taką przyjemnością chodziłabym między nagrobkami. Wszystkie są niebieskie, z namalowanymi spoczywającymi w grobach osobami. Wszystkie są jasne, wesołe i pokazują czym dana osoba się zajmowała na co dzień, co lubiła, lub jak zakończyła swój żywot. I tylko żałuję, że nie znam Rumuńskiego, bo wyczytałam że opisy na nagrobkach są bardzo ciekawe. W żartobliwy sposób przedstawiają zmarłego i ponoć bardzo fajnie się je czyta.

wesoły cmentarz w Sapanta

Jak nie przepadam za wszelakimi miejscami kultu, tak ten cmentarz jest wyjątkowy pod każdym względem i naprawdę warto było poświęcić jedno przedpołudnie, żeby go zobaczyć.

Kolejka leśna w Viseu de Sus

Jak Wesoły Cmentarz zrobił na mnie wrażenie i będę go wszystkim polecać tak do kolejki mam już mieszane uczucia.

W Viseu de Sus znalezienie kolejki nie przysporzyło nam trudności, gdyż tak jak cmentarz w Sapanta, droga do stacji początkowej jest dobrze oznaczona. Wystarczyło tylko obserwować pobocze drogi i znaki wskazujące kierunek. Bilety mieliśmy kupione już 2 dni wcześniej (ok. 53 zł od osoby w maju 2017, w sezonie droższe, możliwość wykupienia posiłku na stacji końcowej), więc wyznaczonego dnia stawiliśmy się na stacji ok 8:30 rano (pociąg ruszał o 9). Gotowi i pełni oczekiwań, co ciekawego ten dzień nam przyniesie. Do parowozu doczepionych było chyba 7 wagonów, z czego okazało się że tylko ostatni, otwarty był dla turystów indywidualnych, reszta zajęta przez wycieczki zorganizowane.

kolejka leśna w Viseu de Sus
pierwsze spojrzenie na kolejkę na stacji początkowej
kolejka leśna w Viseu de Sus
taki nasz wagonik
kolejka leśna w Viseu de Sus
bileciki do kontroli poproszę 😉

Niestety w czasie jazdy nasz entuzjazm co nieco zmalał. Jechaliśmy raczej w ślimaczym tempie, spory odcinek między domami, a potem lasem, gdzie jedynie od czasu do czasu ukazywał się nam fajny widoczek na ciągnącą się wzdłuż rzekę i porośnięte lasem wzgórza.

atrakcje maramureszu
mijany dom z tradycyjną bramą marmaroską

kolejka leśna w Viseu de Sus

kolejka leśna w Viseu de Sus

kolejka leśna w Viseu de Sus
w czasie przerwy – nie powiem, niektóre miejsca były urokliwe

Po ok dwóch godzinach jazdy, podczas których mieliśmy jedną przerwę dojechaliśmy na stację końcową, na której postój miał trwać ok 1,5 godz. Obsługa kolejki włączyła głośną muzykę, zabrała się za przygotowywanie jedzonka dla osób, które wykupiły obiad, większość turystów rozsiadła się na ławkach, których wokół było pod dostatkiem, a my zabraliśmy się za szukanie szlaku, o którym czytałam, a który miał prowadzić na punkt widokowy. Szlakowskaz znaleźliśmy koło budyneczku muzeum. Czas przejścia – 40 min a więc nie tak źle. Ruszyliśmy więc z nadzieją na fajne widoki. Idąc ścieżką przez las, do punktu widokowego doszliśmy szybciej niż wskazywał znak. Ale cóż, niestety to nie było to czego się spodziewałam. Taras widokowy a wokół…. drzewa…

kolejka leśna w Viseu de Sus
na szlaku w poszukiwaniu punktu widokowego
kolejka leśna w Viseu de Sus
takiego tarasu z takim widokiem chyba jeszcze nie widziałam 😉

Zejście w dół poprowadziło nas do torów i dalej na stacje. Tam posiedzieliśmy trochę, a niedługo później ruszyliśmy w powrotna drogę tą samą trasą, którą w zasadzie prawie całą przespaliśmy.

Ogólnie rzecz biorąc dzień ten nie był taki, na jaki miałam nadzieję i niestety był on najsłabszym dniem wyjazdu. Po pierwsze uważam, że ponad 50 zł to dość dużo jak na taką przejażdżkę, to przede wszystkim szkoda mi było, że najpiękniejszy i najcieplejszy dzień przesiedzieliśmy w wagonie kolejki jadącej przez las zamiast spędzić go na szlaku i wygrzewać się na słońcu.

kolejka leśna w Viseu de Sus
takie drezyny to chyba tylko w Rumunii!
kolejka leśna w Viseu de Sus
na stacji końcowej

kolejka leśna w Viseu de Sus

Jednak, trochę sprawiedliwości muszę oddać i żeby nie nastawiać nikogo negatywnie i żeby nie było że odradzam, bo absolutnie tak nie jest, to podsumuję, że kolejka w Viseu de Sus na pewno jest fajną atrakcją, ale nie dla wszystkich i trzeba wiedzieć czego się chce i czego oczekiwać. My byliśmy nastawieni na coś innego, może mieliśmy zbyt duże oczekiwania, chcieliśmy podziwiać cudne widoki, a nie pomyśleliśmy, że w końcu kolejka leśna jedzie przez las! Może gdyby było nas więcej, cała grupa, rodzina, jak to miało miejsce na drezynach w Uhercach Mineralnych, gdzie naprawdę super się bawiłam to może też byłoby inaczej, wesoło, ze śmiechem. Na pewno kolejka byłaby super atrakcją dla dzieci, bo jestem pewna że mój 6-letni chrześniak Borys uważałby ten dzień za super udany. Widziałam też, że inni pasażerowie dobrze się bawili.

No ale cóż. Często powtarzam że jestem inna i wolałabym poszlajać się po górach albo poleniuchować koło namiotu sącząc zimne piwko i nie robiąc po prostu nic.


 

(Visited 55 times, 1 visits today)

2 Comment

  1. Dla mnie zdecydowanie na pierwszym miejscu, wśród atrakcji w tej części Rumunii jest drewniana architektura, a szczególnie bramy prowadzące do domostw. Ich piękno i różnorodność jest tak niezwykła, że ma się ochotę je wszystkie sfotografować. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *