Góry Rodniańskie na szlaku Rumunia strona główna w podróży

Poiana Stiol – offroadem po Górach Rodniańskich

Wyjątkowe, urokliwe, cudowne, jedyne w swoim rodzaju miejsce. Poiana Stiol. Trafiliśmy tam zupełnie przypadkiem i zupełnie przypadkiem okazało się najpiękniejszym miejscem jakie widziałam w Górach Rodniańskich, miejscem, które skradło moje serce.

Poiana Stiol
stać, patrzeć i podziwiać

Po średnio udanej dla nas wycieczce kolejką leśną zaczęliśmy szukać miejsca na spędzenie popołudnia i nocy, a jednocześnie takiego, które będzie stanowiło dobrą bazę wypadową na szlak kolejnego dnia. Błądząc palcem po mapie trafiliśmy na Poiana Stiol, która wydawał się być wręcz idealna i z której następnego dnia mogliśmy wyjść na szczyt Gargalau lub dalej na Omului.

Dojechaliśmy drogą nr 18 do przełęczy Pasul (na której znajduje się Cabana Alpina  i Monastyr Prislop  m n.p.m.) i zjechaliśmy z asfaltu na drogę gruntową. Praktycznie od samego początku zaczął się nasz mały offroad. Dość stromo do góry, z licznymi zakrętami i podniesioną adrenaliną przejechaliśmy najtrudniejszy odcinek, po czym po kilku km dojechaliśmy do przepięknego miejsca w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia i w którym wiedziałam, że będę chciała zostać.

poiana stiol
takie panie stanęły nam na drodze 😉
poiana stiol
na zdjęciu wydaje się lajtowo. w rzeczywistości jednak tak nie było
poiana stiol
pierwsze spojrzenie na cudną polanę

Poiana Stiol. Cudowna, ogromna polana z rozpościerającymi się we wszystkie strony niesamowitymi, zapierającymi dech widokami. I wszystko tylko dla nas. Wokół nikogo. Kiedy tak staliśmy i rozglądaliśmy się za dogodnym miejscem na zjedzenie obiadu podjechał motocyklista, zatrzymał się, zaczęliśmy rozmawiać i o dziwo co się okazało? Polak! Przyjechali we trzech żeby na krosach przemierzać bezdroża Gór Rodniańskich i tak jak my również był zachwycony tym miejscem.

poiana stiol
kuchnia z widokiem na świat 🙂

poiana stiol

poiana stiol poiana stiol

Po zjedzeniu obiadu wybraliśmy się na krótki spacer, na dosłownie godzinkę żeby zobaczyć to co najbliżej, nacieszyć się pięknem doliny, otaczających ją gór i sporym stadkiem owiec spokojnie skubiącym trawkę, która była niesamowicie soczyście zielona, jakby pomalowana.

poiana stiol
intensywnie zielona trawa – jak pomalowana

poiana stiol poiana stiol poiana stiol poiana stiol poiana stiol

poiana stiol
ich beczenie kiedy schodziły z góry słychać było bardzo daleko
poiana stiol
ciemne chmury nadciągające z zachodu – mocno zepsuły nam humor

poiana stiol

Mieliśmy wrócić, rozbić namiot i spędzić lajtowe, beztroskie popołudnie a rano wyjść na szlak. Niestety nie zawsze udaje się zrealizować to, co by się chciało. Od zachodu nadciągały sino-granatowe, ciemne chmury, który bezsprzecznie zapowiadały deszcz, a prognoza pogody tylko potwierdzała opady następnego dnia rano. Jako tako deszcz nie wpływa zbytnio na nasze plany, jednak tutaj sytuacja była wyjątkowa. Pierwszy odcinek drogi był na tyle stromy, że mieliśmy obawy przed powrotem normalną suchą drogą, a woda mogła spowodować że powrót byłby praktycznie niemożliwy, zwłaszcza że droga prowadził brzegiem sporego urwiska, z którego zdecydowanie nie chcieliśmy zjechać. No cóż, niestety. Nie mamy opon terenowych ani auta dostosowanego do takich warunków. Musieliśmy podjąć bardzo nieprzyjemną decyzję. Wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy w drogę powrotną.

Jakże smutno mi było opuszczać miejsce, które aż się prosiło żeby zostać, rozbić namiot i delektować się cudami dookoła. Zostać i podziwiać miliony gwiazd, które na pewno mielibyśmy nad głowami w tym miejscu.

poiana stiol poiana stiol poiana stiol

Odjeżdżając obiecałam sobie jedno – ja tu wrócę. Wrócę, kiedy pogoda będzie sprzyjająca i zostanę. Zrealizuję to, co nie udało się tym razem.


 

(Visited 109 times, 1 visits today)

7 Comment

  1. Miejsce przecudowne! Takie spokojne, kojące i relaksujące. Dodatkowo jaka spora ilość owiec! Wszystko komponuje się tam zjawiskowo! Zazdroszczę 🙂

  2. Przeczytałam, pooglądałam, smaka narobiłaś żeby tam wrócić 🙂 Jeśli kiedyś będziesz jeszcze raz, to z tej doliny niedaleko jest piękny wodospad Cascada Cailor, chyba najwyższy w Rumunii. Byłam też na Gargalau, piękne widoki, niestety nie udało się podejść dalej. Pozdrawiam

    1. Mam nadzieję, że dotrzymam sobie sama danego słowa i wrócę. I Tobie też tego życzę 🙂
      Wodospad na mapie widziałam i mieliśmy tam iść po zejściu z Gargalau, no ale może następnym razem się uda i nic planów nie pokrzyżuje.
      A Tobie Gargalau zazdroszczę!

  3. Podczas spaceru doszliście do wejścia do wąwozu w którym po lewej było słychać wodospad a potem poszliście w prawo, do góry.
    Jak byście poszli w lewo, najpierw lekko w dół a potem do góry to doszlibyście do dwóch jeziorek.
    Jeziorka są w kotle widocznym na pierwszym zdjęciu.
    Bardzo popularne miejsce piknikowe wśród lokalsów a i ruch samochodowy całkiem spory 🙂
    Co nie zmienia faktu, że miejsce bardzo fajne. W sezonie kursuje tam zaprzęg konny, coś jak do Morskiego Oka. Woźnica jeździł na przełaj po łąkach i zbierał zmeczonych turystów 🙂
    Pozdrawiam

    1. dokładnie tak szliśmy 🙂 widać że bardzo dobrze znasz to miejsce.
      o tych jeziorkach mówił nam też chłopak, którego spotkaliśmy i pierwotnie mieliśmy tam iść kolejnego dnia. no ale nie wyszło niestety. może następnym razem się uda 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *