Wysoka w Pieninach
miejsca na szlaku Pieniny strona główna wąwozy

Wysoka przez Homole – cudne widoki ze śniegiem po kolana

Zima zawsze była okresem, kiedy zakopywałam się pod kocykiem z książką i czekałam na wiosnę. Nie wyobrażałam sobie możliwości marznięcia na szlaku. W tym roku stwierdziłam, że koniec z tym i pora w końcu ruszyć na zimowy szlak. Ostatnio byliśmy w Bieszczadach, a więc teraz przyszła kolej na Pieniny, a tam – Wysoka przez Homole.

Około 9 rano podjechaliśmy na parking pod Wąwozem Homole, dość zdziwieni że jest na nim pełno aut i kręcących się ludzi. Okazało się że to dość spora grupa myśliwych z psami. No cóż miałam tylko nadzieję że będą szli w innym kierunku niż my, bo jakoś te ich strzelby to średnio się mi podobały.

Nie zważając na nich zaparkowaliśmy i ruszyliśmy w kierunku wąwozu. Już od samego początku szlak był porządnie przetarty, z czego naprawdę się ucieszyłam. Ruszyliśmy ubitą ścieżką przez wąwóz, który dobrze znamy, a który wydawał się teraz kompletnie inny. Śnieg zupełnie go odmienił, a w miejscach gdzie słońce docierało do ziemi, biały puch skrzył się niesamowicie tworząc wręcz magiczną scenerię.

zimowy wąwóz homole
na samym początku wąwozu

zimowy wąwóz homole

zimowy wąwóz homole

Szliśmy więc przez wąwóz urzeczeni jego zimową wersją, jednak po ok godzinie marszu okazało się, że dobre się skończyło – wydeptana ścieżka się skończyła i musieliśmy sami sobie torować drogę w śniegu nie raz po kolana. W dodatku kawałek dalej zobaczyliśmy myśliwych – tych samych, których spotkaliśmy na parkingu, co nie za bardzo się mi spodobało. Tylko skąd oni się wzięli, skro żadnych śladów nie było? No ale chyba nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo nie dość że sobie z nimi pogadaliśmy, to jeszcze wydeptali nam kawałek szlaku, a jeszcze dalej przejechali skuterem dzięki czemu aż tak bardzo się nie zapadaliśmy w śnieg, a robiło to ogromną różnicę.

zimowy wąwóz homole

zimowy wąwóz homole

zimowy wąwóz homole
pierwsze wyjście z kijaszkami. później baaaardzo się przydały

zimowy wąwóz homole

Mimo to kiedy zaczęło się podejście pod górę śnieg zaczął być coraz bardziej odczuwalny a mi szło się coraz trudniej. W dodatku w pewnym momencie ślady skutera pobiegły w zupełnie inną stronę a nam został już tylko dziewiczy, nieprzetarty szlak. Jak się cieszę, że dosłownie dzień wcześniej na szybko kupiłam kijki, do których przymierzałam się od dłuższego czasu, ale jakoś nigdy to nie wychodziło. Nie sądziłam że aż tak ułatwią mi brnięcie przez śnieg, w który miejscami zapadaliśmy się powyżej kolan. Krzyśkowi jeszcze było łatwiej, ale mi mój kurduplasty wzrost i zdecydowanie za krótkie nóżki utrudniały wędrówkę. Jeszcze przed wejściem do lasu, który porasta zbocze Wysokiej zatrzymaliśmy się żeby co nieco odpocząć, zjeść coś i trochę popodziwiać widoki, które ciągle mieliśmy za plecami.

I dobrze zrobiliśmy – z jeszcze jednego powodu. Dogoniła nas trójka z Krakowa, także ostatnie podejście i dalszy szlak aż do schroniska pod Durbaszką przeszliśmy razem, na zmianę przecierając szlak. No i zawsze miło z kimś fajnym pogadać 🙂

szlak na wysoką w pieninach
za Krzyśkiem doganiająca nas ekipa z Krakowa

szlak na wysoką w pieninach

szlak na wysoką w pieninach

szlak na wysoką w pieninach
początek najtrudniejszego etapu

Następny odcinek – stromo pod górę, przez las do rozwidlenia pod Wysoką był masakryczny, ze śniegiem nie raz praktycznie do połowy ud. Dał nam wszystkim porządnie w dupe. No a z rozwidlenia jeszcze jedno podejście – ostatnie na szczyt Wysokiej. Ten na szczęście okazał się już trochę mniej zaśnieżony i w końcu co nieco zmęczeni osiągnęliśmy wysokość 1050 m n.p.m. i stanęliśmy na najwyższym szczycie Pienin. A tam przejrzystość powietrza odsłaniająca niesamowite widoki wynagrodziła cały trud, cały śnieg w nogawkach i przemoczone buty. Dla takich chwil i takich widoków naprawdę warto wyjść spod ciepłego kocyka, z ciepłego domku, które uwielbiam zimową porą i potrudzić się trochę i pomarznąć na szlaku. Nawet Krzysiek, który niezbyt był chętny żeby w ogóle w zimie iść w góry i trochę się musiałam namęczyć żeby go namówić, zmienił zdanie i teraz już nasz sezon górski nie będzie kończył się w jesieni, jak to było do tej pory. On się w ogóle nie będzie kończył. Oboje zakochaliśmy się w zimowych widokach.

Wysoka w Pieninach
przepiękne widoki ze szczytu Wysokiej
Wysoka w Pieninach
ach ta przejrzystość powietrza!
Wysoka w Pieninach
Trzy Korony z Babią Górą w tle

Wysoka w Pieninach

Wysoka w Pieninach

Wysoka w Pieninach
nie mogliśmy przestać się cieszyć z tych cudów dookoła 🙂

Po obfotografowaniu wszystkiego wokół, wypiciu z nowymi znajomymi domowej pigwówki i góralskiej herbatki ruszyliśmy w dalszą drogę – w dół przez Durbaszkę spowrotem na parking.

Szlak podobnie jak dotychczas nie był przetarty i miejscami wyznaczaliśmy go swoimi czterema literami – tak było zdecydowanie najszybciej i najprościej. Chociaż śnieg na plecach nie jest zbyt przyjemny.

krakowska ekipa przecierająca szlak

Z Wysokiej na Durbaszkę

Z Wysokiej na Durbaszkę
stać i patrzeć i podziwiać
Schronisko pod Durbaszką
schronisko pod Durbaszką

Droga do schroniska minęła bardzo szybko. Tam rozpadła się „nasza drużyna”, nowo poznana trójka została, a my ruszyliśmy dalej, teraz już wyjeżdżoną przez samochody drogą, a więc bez konieczności brodzenia w śniegu. Szybko doszliśmy do parkingu, a stamtąd czekał nas już tylko powrót do domu.

Szlachtowa w Pieninach
Szlachtowa i Beskid Sądecki w promieniach powoli zachodzącego słońca

Wysoka przez Homole praktycznie

Wg mapy czas przejścia z Wąwozu Homole na Wysoką – 2 godz. w lecie.

Nasz zimowy czas wejścia na szczyt – 3,5 godz.

Cała trasa – 6 godz.

Przewyższenie – ok. 550 m

Długość trasy – ok 10 km

Trudność – w lecie łatwy, teraz średnio trudny, miejscami trudny, w zależności od ilości śniegu

mapa dzięki stronie http://mapa-turystyczna.pl/

(Visited 237 times, 1 visits today)

6 Comment

    1. Widoczność była niesamowita! Wiem że się powtarzam, no ale taka prawda 🙂 jak zobaczyłam Babią to na początku się zastanawiałam co to i dopiero po chwili do mnie dotarło. Chyba mój mózg potrzebował czasu, żeby zrozumieć co widzi i że to w ogóle możliwe z takiej odległości 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *