Czarnogóra miasta miejsca w podróży wybrzeże

Wybrzeże Czarnogóry – stare miasta i piaszczyste plaże

Odpocząć, wygrzać się w cudownym słońcu, poleniuchować. Popatrzeć na cudnie szumiące fale i odległy horyzont, gdzie morze spotyka się z niebem. Kocham góry, ale morze też uwielbiam i jak tylko jest możliwość, wyjazdy planuję tak, żeby poświęcić choć chwilę na nadmorskie nicnierobienie. A wybrzeże Czarnogóry nadaje się do tego idealnie! Z jednej strony cudowne, ciepłe morze, a wystarczy czasem tylko podnieść oczy, żeby móc podziwiać otaczające góry.

plaża Czarnogórza

Na nasze nicnierobienie wybraliśmy sam koniec czarnogórskiego wybrzeża – jeszcze kawałek i bylibyśmy w Albanii. Tuż za Ulcinj rozpoczyna się około 12 km najdłuższa w Czarnogórze, piaszczysta plaża nad Adriatykiem. Nie brakuje na niej barów i ośrodków oferujących parasole, leżaki czy prysznice. Są też campingi i ośrodki kitesurfingu. Nas jednak takie atrakcje i udogodnienia nie interesowały. Szukaliśmy za to cichego i spokojnego miejsca, gdzie moglibyśmy przycupnąć z naszym namiotem na kilka dni. Z informacji, jakie wcześniej wyczytaliśmy w internetach wiedzieliśmy, że choć w Czarnogórze można rozbijać się na dziko, to jednak jest to zakazane w parkach narodowych i właśnie w pasie wybrzeża. Postanowiliśmy jednak zaryzykować. Dojechaliśmy prawie do końca drogi R-17, po czym skręciliśmy w kierunku morza w przedostatnią boczną drogę i znaleźliśmy ustronne miejsce na rozbicie namiotu, dosłownie kilkanaście metrów od plaży (dokładna lokalizacja na google maps).

droga do „naszej” plaży

I to był strzał w dziesiątkę! Choć nie można mieć wszystkiego – w miejscu gdzie się rozbiliśmy fruwało trochę reklamówek i pustych butelek – to jednak przez 4 dni i 5 nocy nikt nie zwrócił nam uwagi, a nasze rzeczy były bezpieczne, niezależnie czy byliśmy kawałek dalej na plaży, czy przez pół dnia w Ulcinj. Dodatkowo plaża była praktycznie nasza. Jednak na pewno na to że była pusta, a ośrodki kitesurfingowe pozamykane wpływ miał fakt, że byliśmy tam na przełomie września i października, czyli już zdecydowanie po sezonie. Ciężko więc powiedzieć, czy rozbicie na dziko tak blisko plaży byłoby możliwe w lipcu czy sierpniu. Nam się jednak udało i mogliśmy poleniuchować na cudnej piaszczystej plaży, wygrzać się w słońcu, popływać w co nieco zimnym już morzu, a wieczory spędzać  przy kartach, piwku i cudnych zachodach słońca 🙂

księżyc nad morzem
pierwsza noc na plaży i księżyc jasno świecący nad Adriatykiem
adriatyk nocą
widok na nocne Ulcinj
piaszczysta plaża czarnogóra
nasze nadmorskie nicnieróbstwo

piaszczysta plaża ulcinj

piaszczyste plaże czarnogóra morze adriatyckie

adriatyk zachód słońca
taki widok z namiotu na nadmorski zachód słońca

Ale żeby nie było, że nadmorska część Czarnogóry to tylko plaża i uskutecznianie nicnieróbstwa, to zwiedziliśmy też kilka nadmorskich, pięknych starych miast.

Kotor

Zaczęliśmy od najbardziej znanego, przyciągającego rzesze turystów Kotoru. Zresztą nad nim – na serpentynie nr 24 spędziliśmy jedną noc z przepięknym widokiem na oświetlony, nocny Kotor (kilka zdjęć w tym wpisie).

kotor
poranny widok na Kotor z serpentyny nr 24

Kiedy wjechaliśmy do Kotoru, coś ok 11 przed południem, najpierw musieliśmy odstać swoje w korkach, a potem spędzić dobrą chwilę na poszukiwaniu parkingu. Nic bezpłatnego, żadnej uliczki nie znaleźliśmy, więc ostatecznie zaparkowaliśmy na nadbrzeżu, kawałek za starym miastem w kierunku Dobroty.

Z bloga Olki Bałkany według Rudej wiedzieliśmy, że da się wejść do fortecy górującej nad starym miastem w Kotorze jakby od tyłu, omijając punkty opłat i oszczędzając 6 euro (po 3 od osoby). Postanowiliśmy więc spróbować i drogą pokazaną na mapie bez problemu doszliśmy do ścieżki, na której znaleźliśmy oznaczenia szlaku i bez najmniejszych problemów, wspinając się zakosami doszliśmy do fortecy, mijając po drodze kamienny kościółek św. Jana.

kotor
widok na szlak, którym wchodziliśmy do Twierdzy Kotoru

atrakcje czarnogóry kotor

ruiny kotor
„prawidłowa” droga do Twierdzy Kotor
atrakcje czarnogóry
spoglądając z murów Twierdzy Kotoru

czarnogóra

Po jakimś czasie spędzonym na podziwianiu Kotoru z góry, zeszliśmy na dół i zagłębiliśmy się w uliczkach starego miasta, a po nieco ponad 3 godz. byliśmy już spowrotem koło samochodu.

stare miasto kotor
na starym mieście

nad adriatykiem

Budva

Kolejnym nadmorskim miastem, w którym się zatrzymaliśmy była Budva. Tym razem udało się zaparkować auto w dozwolonym miejscu na chodniku pod marketem Franca, przy głównej drodze, tuż za skrzyżowaniem z ul. 22 Novembra. Po przejściu niespełna 500 m byliśmy już na wybrzeżu i przybrzeżnym deptakiem, najpierw wzdłuż plaży, a następnie koło mariny ruszyliśmy w kierunku starego miasta.

budva
w drodze do starego miasta

urokliwa uliczka na starym mieście
uwielbiam takie knajpki

Ulcinj

Ostatnim miastem, któremu poświęciliśmy trochę czasu było Ulcinj. Tutaj pospacerowaliśmy trochę po nowej jego części jak i po starówce. Z zaparkowaniem samochodu przy ul. Rr. Hafiz Ali Ulqinaku prowadzącej od ronda do nabrzeża nie było najmniejszego problemu i już pieszo, ruszyliśmy dalej w dół w kierunku plaży i starego miasta, gdzie kluczyliśmy trochę wąskimi uliczkami.

Zabudowania starego miasta Ulcinj

kalimery – tradycyjny sposób połowu ryb na obrzeżach Ulcinj

Wszystkie trzy z odwiedzonych starych miast do mnie przemówiły. Uwielbiam wąskie, kamienne uliczki, zaułki pomiędzy wysokimi budynkami i klimatyczne restauracyjki ze stolikami wystawionymi na zewnątrz. Praktycznie nigdy nie zaglądam do kościołów, meczetów czy muzeów, dlatego też o nich nie piszę. Jednak sam spacer po tak urokliwych miejscach ma już sens.

A które to numer jeden dla mnie? Ciężko powiedzieć. Na pewno stare miasto w Kotorze jest największe, z fortyfikacjami, z których rozciąga się przecudny widok. Minusem jest tu natomiast ogrom turystów spotykanych na każdym kroku i w każdej uliczce. Starówka w Budvie natomiast choć mniejsza, na pewno jest bardziej klimatyczna, z labiryntem wąskich uliczek. I w momencie kiedy my tam byliśmy, zdecydowanie mniej zatłoczona, co dodało jej uroku. Ulcinji natomiast niesamowicie wygląda na wysokim, skalistym brzegu, a zabudowania mają też co nieco inny charakter niż Kotor czy Budva.

Sveti Stevan natomiast oglądaliśmy tylko z drogi, a gdy podjechaliśmy pod Stary Bar, było już za późno na zwiedzanie i pozostało nam tylko podziwianie murów w promieniach zachodzącego słońca.

atrakcje czarnogóry
Sveti Stevan – najbardziej rozpoznawalna wyspa Czarnogóry
Stary Bar w wieczornym słońcu

W ogóle całe wybrzeże Czarnogóry jest niesamowite i sama jazda drogą wzdłuż brzegu morza robi wrażenie. I tutaj przede wszystkim polecam przejazd Jadranską Magistrala od lotniska Tivat przez Tivat, Donja Lastva, Donji Stoliv, Prcanj, Muo aż do Kotoru. Droga, która biegnie dosłownie przy samym brzegu, woda o niesamowitym, szmaragdowym kolorze i wysokie góry wokół powodują, że co chwilę padają same ochy i achy.

morze adriatyckie zatoka kotorska

nad adriatykiem
przepiękny widok na nadmorskie zabudowania Jadranskiej Magistrali

W takim miejscu jak wybrzeże Czarnogóry chciałabym, żeby czas się zatrzymał 🙂

zachód słońca nad adriatykiem


 

(Visited 115 times, 1 visits today)

2 Comment

  1. Bardzo mi się podoba ten kraj ! Idealny na lato. A na plaży pod palemka z drugiego zdjęcia z największa przyjemnością bym sie położyła i tal leżała… leżała…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *