Czarnogóra miasta miejsca w podróży wybrzeże

Cetynia i Park Narodowy Lovcen

Niewiele ponad 30 km od wybrzeża Adriatyku, w krasowej dolinie na wysokości ok 650 m n.p.m., tuż u stóp masywu górskiego – Parku Narodowego Lovcen – przycupnęło małe miasteczko – Cetynia. Miasteczko, gdzie rozwijała się kultura Czarnogóry i które jeszcze 100 lat temu było stolicą tego górzystego kraju.

Po opuszczeniu Rijeki Crnojevicy, po przejechaniu niespełna 20 km dotarliśmy do Cetyni –  małego, otoczonego górami miasteczka. Samochód bez najmniejszych problemów zaparkowaliśmy przy jednej z uliczek, niecały kilometr od historycznego centrum. Spacerem ruszyliśmy w jego kierunku, aby po kilkunastu minutach przechodząc miejskim deptakiem dotrzeć do maleńkiej cerkwi na Ćipurze z 1886 r., otoczonej przez fundamenty stojącej tu wcześniej budowli, oraz Monasteru Cetinjski, będącej centrum duchowym Czarnogórców.

cetynia
deptak w Cetyni
cerkiew w cetyni
cerkiew na Ćipurze

cetynia
Monastyr Cetinjski

Monastyr Cetinjski

Jako, że nie jesteśmy zwolennikami zwiedzania muzeów, monastyrów, kościołów itp., itd. zobaczyliśmy te budowle jedynie z zewnątrz i przez park tuż za monastyrem ruszyliśmy w kierunku wzgórza – Orlov Krš, na szczycie którego znajduje się grób Daniły I z XVIII wieku, który był założycielem dynastii Petroviciów-Njegošów. Jednak to nie grób przykuł naszą uwagę, a widok jaki się ze wzgórza rozciąga. Cetynia otoczona górami wygląda przecudnie.

cetynia
wzgórze Orlov Krš
Orlov Krs
grób Daniła I na wzgórzu Orlov Krš
panorama Cetynii
panorama Cetynii

czarnogóra cetynia

Samo miasto może nie powaliło nas na kolana, ale wybierając się do Parku Narodowego Lovcen warto się tu zatrzymać, choćby na godzinny spacer, który polecamy zakończyć właśnie na wzgórzu Orlov Krš.

Park Narodowy Lovcen

Po opuszczeniu Cetyni ruszyliśmy w dalszą drogę – do Parku Narodowego Lovcen, a tam na punkt widokowy na drugim co do wysokości szczycie – Jezerski Vrh (1657 m n.p.m.), gdzie znajduje się też mauzoleum Piotra II Petrowicia Niegosza – władcy Czarnogóry.

Najwyższym szczytem masywu Lovcen jest Štirovnik (1749 m n.p.m.), na którym położona jest baza wojskowo i z tego względu ponoć nie jest udostępniony dla ruchu turystycznego. Piszę ponoć, bo już po powrocie do domu znalazłam informację, iż na ten szczyt prowadzi szlak turystyczny z asfaltowej drogi pomiędzy Babjakiem a Štirovnikiem.

Jak jest z Štirovnikiem – nie wiem. Wiem natomiast, że dostanie się na najbardziej popularny szczyt Lovcenu – Jezerski Vrh jest banalnie proste. Prowadzi na niego bowiem asfaltowa szosa biegnąca pomiędzy górskimi szczytami, z której roztaczają się cudne widoki.

park narodowy lovcen
przerwa na obiad w drodze na Jezerski Vrh
droga do Lovcen

Dojechać nią można prawie na sam szczyt – prawie, bo po zostawieniu samochodu na maleńkim okrągłym parkingu, lub też jak my zrobiliśmy – na poboczu trochę poniżej, wystarczy wspiąć się schodami przez tunel (nie liczyłam, ale trochę ich jest) i tyle – szczyt jest nasz.

Jezerski Vrh
Jezerski Vrh
lovcen
tunel i schody na szczyt Jezerski Vrh

lovcen

Kiedy my tam byliśmy, pomimo sporej ilości zaparkowanych samochodów, na górze zdecydowanie nie było tłumów, a my mogliśmy w spokoju nacieszyć się widokami – otaczającymi nas z każdej strony górami i morzem widocznym na horyzoncie, w kierunku którego zmierzaliśmy.

najwyższy szczyt masywu Lovcen
Štirovnik – najwyższy szczyt masywu Lovcen
lovcen
mauzoleum Piotra II Petrowicia Niegosza

Boka Kotorska nocą

Z Jezerski Vrhu skierowaliśmy się w stronę wybrzeża, żeby kilka kolejnych dni spędzić na zwiedzaniu klimatycznych, urokliwych starówek i nadmorskim nicnierobieniu.

Jednak zanim pierwszy raz poczuliśmy pod stopami piasek i morską wodę spędziliśmy noc może i średnio wygodnie we wnętrzu naszego auta, to jednak poprzedzoną wieczorem z lampką (no dobra, plastikowym kubeczkiem 😉 ) wina z chyba najpiękniejszym widokiem tego wyjazdu – na nocną, oświetloną milionem lamp Bokę Kotorską. Widok powalający!

boka kotorska
zachód słońca nad Adriatykiem

adriatyk

taka nasza miejscówka na nocleg :)))
kotor
Boka Kotorska – wieczorny widok warty miliona dolarów

Właśnie za takie widoki, za możliwość przenocowania gdzie mi się żywnie podoba – nawet na środku serpentyn – uwielbiam taki podróże, z nocowaniem na dziko, z totalnym luzem, gdzie ogranicza tylko fantazja.


 

(Visited 47 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *