Islandia moim zdaniem strona główna w podróży

Islandia praktycznie

Ważną kwestią wyjazdu na Islandię jest to, jak zwiedzać i poruszać się po wyspie, jaki jest stan dróg i oczywiście dla wielu najważniejsza sprawa – czy Islandia faktycznie jest aż tak droga jak się wydaje, czy trzeba wydać majątek żeby ją zobaczyć, jaką walutę zabrać i jak płacić.

Islandia – jak poruszać się po wyspie

Tutaj możliwości jest kilka: poruszanie się po wyspie komunikacją publiczną lub stopem, przetransportowanie promem własnego samochodu, korzystanie ze zorganizowanych wycieczek, lub najbardziej popularny – wynajem samochodu.

Wycieczek zorganizowanych jest naprawdę sporo i jest w czym wybierać. I mam na myśli nie cały zorganizowany wyjazd, łącznie z przelotem z Polski, a wycieczki jedno lub kilkudniowe organizowane na miejscu. Z takich wycieczek korzystał m.in. Wojtek z bloga Idę albo nie idę i jeśli ktoś jest zainteresowany jak to wygląda, to polecam zaglądnąć do niego. On też korzystał z komunikacji publicznej, przynajmniej w Rejkiawiku i w transporcie z i na lotnisko, więc od niego wiem, że trzeba uważać czym się jeździ i jak płacić, bo rozbieżności w cenach mogą być naprawdę spore.

Decydując się na podróżowanie stopem, na pewno trzeba brać pod uwagę, że są tam drogi często uczęszczane, jak chociażby krajowa jedynka, która okrąża wyspę dookoła, ale też i takie gdzie ruch jest naprawdę znikomy i tutaj na pewno trzeba zaliczyć wszystkie drogi biegnące przez Interior. Ponoć łapanie stopa na Islandii nie jest szczególnie uciążliwe a nawet wyczytałam, że popularne, jednak my w czasie naszej wizyty tam nie spotkaliśmy nikogo łapiącego stopa. No ale może też dlatego, że w większości jeździliśmy mniej uczęszczanymi drogami.

droga przez fiordy

O płynięciu promem własnym samochodem sama przez chwilę myślałam, jednak przy urlopie dwutygodniowym trochę się to mija z celem. Po pierwsze prom kosztowałby nas mniej więcej tyle co przelot i wynajem samochodu, a po drugie prom w jedną stronę płynie aż 3 dni, a przy dwutygodniowym urlopie po prostu szkoda prawie całego tygodnia na samą podróż. Przy wyjeździe powiedzmy miesięcznym zabranie własnego samochodu moim zdaniem już ma sens (oczywiście w zależności jakie się ma auto i po jakich drogach planuje się jeździć 😉 ).

Biorąc powyższe pod uwagę, jak i po prostu wygodę – jak już wspomniałam we wcześniejszym wpisie – zdecydowaliśmy się na wynajem samochodu. Jest to na pewno najbardziej popularny sposób zwiedzania Islandii, a wypożyczalni jest tam przeogromna ilość, więc jest w czym wybierać. Jednak radzę, aby dobrze przyjrzeć się warunkom wynajmu, bo choć w pierwszej chwili mogą wydawać się korzystne, to później wychodzą różne dodatkowe kwestie, jak chociażby ubezpieczenie, za które trzeba dodatkowo zapłacić i to nie mało. A biorąc pod uwagę jakość dróg na Islandii i tamtejsze ceny, to jednak nie ma co ryzykować jazdy bez ubezpieczenia. Poza tym czasem mogą być też inne drobne druczki na umowie wynajmu. Spotkani gdzieś na Fiordach Zachodnich Polacy opowiadali, że przed oddaniem samochodu muszą go dokładnie wysprzątać i umyć – na zewnątrz i w środku i martwili się jak i gdzie to ogarnął. Jest też kwestia dojazdu za i na lotnisko – czy dana wypożyczalnia ten transport gwarantuje, czy trzeba się o to martwić we własnym zakresie. Niby dwie ostatnie sprawy to pierdołki, ale też trzeba je wziąć pod uwagę.

Osobiście polecam wypożyczyć samochód w typowo islandzkiej wypożyczalni, a nie dużej, mające swoje odziały w wielu krajach. Po prostu Islandia jest specyficznym miejscem i wymaga troszkę innego typu samochodu, zwłaszcza gdy chce się zjechać z głównych dróg. A gdy chce się wjechać w Interior, to już szczególnie trzeba zwrócić uwagę, czy dana wypożyczalnia i ubezpieczenie na to pozwalają.

islandia 4x4
niejednokrotnie i takie auta można spotkać, ale ceny wypożyczenia to nawet wolałabym nie znać 😉

My, jak w poprzednim wpisie ponownie polecamy ICE POL, bo nie dość, że pełne ubezpieczenie w pakiecie (oprócz utopienia samochodu i opon), zajmują się transferem na lotnisko, to omija się też pomyłki językowe, co przy tłumaczeniu jakiś spraw technicznych związanych z samochodem ma jednak spore znaczenie, a w razie problemów naprawdę stają na wysokości zadania.

To ostatnie wiemy z własnego doświadczenia. Niestety wypadki się zdarzają 😉

pierwszy kapeć w życiu

Najpierw, gdy padł rozrusznik w naszym samochodzie, co się zdarzyło tuż przed północą na Fiordach Zachodnich, około 370 km od Keflaviku, mieliśmy podstawione nowe auto nad ranem, po niespełna 5 godzinach. Naprawdę szacun dla chłopaków! A gdy przedziurawiliśmy oponę to stanęli na głowie żeby nam podmienić zapasową przed przejazdem przez Interior i naprawdę zapłaciliśmy nie aż tak dużo, biorąc pod uwagę islandzkie ceny 😉

Stan islandzkich dróg

Islandię można objechać wokoło jedną drogą – jedynką, która jest główną drogą Islandii. Jadąc tylko nią w zupełności wystarczy zwykła, nawet mała osobówka. Jednak gdy chcemy choć trochę zboczyć z głównej drogi, to warto się zastanowić, czy jednak nie lepiej wypożyczyć większe auto, z napędem na 4 koła. na Islandii bardzo często zdarzają się chwilowe braki asfaltu. W pewnym momencie po prostu asfalt się kończy, przez kilka/kilkanaście km jest szuter, po czym ponownie pojawia się asfalt. Przez prawie 2 tygodnie się nad tym zastanawialiśmy i nie mamy zielonego pojęcia dlaczego tak jest. I nie mówię tu tylko o drogach bocznych, ale nawet o głównych drogach, jak np. tych prowadzących przez Fiordy Zachodnie.

islandia w drodze
zestawienie dróg islandzkich: jak jest asfalt to na ogół jest naprawdę dobry…
islandia fiordy
… gdy brakuje asfaltu tak wygląda droga – tutaj główna przez Fiordy Zachodnie….
drogi na islandii
….a takie też się zdarzają
stan dróg islandia
bardzo częsty znak na Islandii – jeszcze chwilę i szuter 😉

Są też drogi oznaczone literką F. I to już są drogi typowo dla aut terenowych, często na ich początku z zakazem wjazdu zwykłymi samochodami, jedynie 4×4. Niejednokrotnie trzeba na nich przekraczać brody i otwarte są tylko w okresie letnim, mniej więcej od czerwca do września. Na stronie http://www.road.is/ znajdują się informacje na temat aktualnego stanu dróg i ich dostępności.

drogi przez Interior

droga przez interior

islandia 4x4
oznakowanie przed wjazdem w drogę mocno wyboistą 😉

Jednak jazda takimi drogami, po kompletnym odludziu, gdzie wiatr hula po bezkresnych przestrzeniach jest niesamowita i tutaj można poczuć ducha tej nieprzyjaznej, surowej, niedostępnej Islandii. I się w niej zakochać.

Na koniec jeszcze dodam, że do rzadkości należą barierki przy drogach, nawet tych prowadzących tuż nad przepaściami. Dlatego nie raz jazda, zwłaszcza drogami szutrowymi może podnieść poziom adrenaliny. I oczywiście wszędobylskie owieczki – na te można natknąć się naprawdę wszędzie i trzeba uważać, bo w ostatniej chwili mogą zmienić kierunek i wbiec na środek drogi.

drogi na islandii
czasem przy mijankach może zrobić się ciepło 😉

Stacje paliw i tankowanie na Islandii

Dodatkowo podróżując po Islandii trzeba zwrócić uwagę na kwestię tankowania. Jak w okolicach większych miast, czy na krajowej jedynce sieć stacji jest dość gęsta, tak zapuszczając się w słabiej zaludnione tereny trzeba już pamiętać, że stacji benzynowej możemy nie spotkać, a w Interiorze takowych już w ogóle nie ma.

Po drugie stacje benzynowe na Islandii zupełnie różnią się od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. Tamtejsze stacje to nie miejsca, gdzie zjemy coś ciepłego, zrobimy wszelakie zakupy itp. i to przez cała dobę. Bardzo często to niepozorne budynki z jednym lub dwoma dystrybutorami, które bardzo łatwo przeoczyć. Nie raz nawet w ogóle nie ma żadnego budynku i obsługi, a jedynie pojedynczy samoobsługowy dystrybutor. Zresztą nawet na większych stacjach, już po zamknięciu można zatankować paliwo samemu, płacąc kartą. Jest to spore ułatwienie życia, bo nie trzeba się martwić, że nie zdąży się na stację przed jej zamknięciem.

Natomiast tankowanie, zwłaszcza po raz pierwszy na samoobsługowej stacji może być sporym wyzwaniem, zwłaszcza, gdy tak jak my trafi się na dystrybutor jedynie w języku islandzkim. Dlatego też, gdyby ktoś miał mieć takie przygody, podpowiem, że najpierw trzeba włożyć kartę, wpisać za ile chce się zatankować (nie martwcie się, że wskażecie za dużą kwotę – z karty zostanie ściągnięte tyle za ile zatankowaliście, a nie ile zadeklarowaliście) i wskazać z którego stanowiska chcecie tankować – A czy B (benzyna/ropa). A potem można już poić swój samochód 🙂

paliwo na islandii
taka duża stacja benzynowa ;P
i nauka płacenia za paliwo 😀

A wracając jeszcze do lokalizacji stacji benzynowych na Islandii, to można je znaleźć na stronie https://hotpoticeland.com/, gdzie oprócz wspomnianych stacji znajdują się też lokalizacje basenów termalnych i gorących źródeł.

Płatności i ceny na Islandii 2019

Na Islandii obowiązującą walutą jest korona islandzka, przy czym bardzo trudna do zdobycia w Polsce. Najlepiej zabrać ze sobą standardowo w euro lub dolary i wymienić je na miejscu w kantorach lub bankach. My tak zrobiliśmy, lecz tak skutecznie omijaliśmy wszelkie duże miasta, że cała gotówka wróciła z nami do domu. Było to możliwe tylko dzięki temu, że na Islandii dosłownie wszędzie (nawet na największym zadupiu) można płacić kartą. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że gdyby owce pobierały opłaty za robienie im zdjęć miałby wbudowane terminale w raciczkach 😀 I faktycznie tak jest. Sami jesteśmy przykładem, że da się spędzić urlop na Islandii  płacąc tylko kartą. Nie będę się natomiast odnosić do kwestii przewalutowania, bo nie mam porównania, a poza tym każdy bank stosuje inne kursy walut. Wydaje mi się, że my wyszliśmy na tym nie najgorzej, ale spotkałam się z opiniami, że można zapłacić więcej nawet o 20%.

Przechodząc do cen zacznę od naszego największego wydatku, czyli paliwa.

Litr ropy na Islandii do koszt w granicach 228-234 ISK (7,10-7,30 zł).

Benzyna jest ciut droższa.

Innym wydatkiem związanym z samochodem mogą być mandaty, które są naprawdę wysokie. Najniższy mandat za przekroczenie prędkości to równowartość ok. 300 zł. Najwyższy to ponad 7 tyś zł! Wysokie też są mandaty za nocowanie na dziko w niedozwolonych miejscach, nawet kilka tyś zł.

Z drugiej jednak strony radiowóz spotkaliśmy dosłownie kilka razy i to tylko w okolicach Reykjaviku. Ale może po prostu mieliśmy szczęście 😉

Kolejny spory wydatek podczas podróży to noclegi. A te na Islandii są drogie. Pokój dwuosobowy za noc to koszt zaczynający się często od 300 zł wzwyż. Można znaleźć taniej, ale trzeba poszukać i co ważne rezerwować z wyprzedzeniem. Dla przykładu mój znajomy zarezerwował nocleg dla 8osobowej grupy na 3 noce za 2800 zł, co daje 117 zł za osobę za noc (rezerwacja w lipcu na listopad). Jak na Islandię to naprawdę mało.

Zdecydowanie tańsze są kempingi, gdzie noc za osobę może wynieść w granicach 50-60 zł. Np. rozbicie namiotu na łące obok parkingu przy wodospadzie Skogafoss dla osoby dorosłej kosztuje 1500 ISK (ok. 47 zł), dziecka 1000 ISK za noc, prysznic 300 ISK. Czwarta noc gratis.

My, jak już pisałam o tym we wcześniejszym wpisie zdecydowaliśmy się na noclegi na dziko i w zasadzie nie mieliśmy z tym jakichś problemów.

Natomiast jeśli chodzi o różnego typu atrakcje, to to, co jest najpiękniejsze na Islandii – czyli natura i jej piękno jest za darmo! Dodatkowo prawie wszystkie parkingi też są za darmo. Wiem, że kilka jest płatnych, my osobiście spotkaliśmy się z dwoma – koło Thingvellir – koszt 750 ISK i koło wodospadu Seljalandsfoss (tu ceny nie znam), ale przy odrobinie sprytu można zaparkować za darmo. Ale o tym kiedyś, przy opisie konkretnych miejsc 😉

Raz zapłaciliśmy za gorące źródła – na samej północy, na półwyspie Skagi. Źródła Grettislaug znajdujące się na terenie pola namiotowego kosztowały nas 1000 ISK (ok. 30 zł) od osoby. Wszystkie inne jakie odwiedziliśmy były za darmo, bądź też znajdowały się koło nich puszki, do wrzucenia datków.

Grettislaug
jedyne gorące źródła, za które płaciliśmy

Islandia zakupy spożywcze

Jeśli natomiast chodzi o zakupy spożywcze, to na pewno najtańszym miejscem jest sieć sklepów Bonus – taki odpowiednik naszej biedronki, tylko ze świnką w logo. Sklepy te otwierane są dopiero ok. godz. 10-11, a zamykane ok 18. Ponadto w gęsto zaludnionej południowo-zachodniej części kraju, głównie w okolicach Rejkiawiku jest ich sporo, natomiast w innych częściach wyspy spotkać można je rzadko, dlatego warto z wyprzedzeniem planować zrobienie zakupów. Innym w miarę tanim miejscem jest sieć sklepów Kronan.

Ogólnie rzecz biorąc ceny są wyższe niż w Polsce, ale jeśli się zwraca uwagę, co się kupuje, to da się przeżyć na wakacjach bez zbankrutowania, choć oczywiście warto wziąć część jedzenia z domu.

Dla przykładu, gdy pierwszy raz kupowaliśmy chleb, jakoś nie popatrzyliśmy na ceny i zapłaciliśmy bagatela 549 ISK (17,10 zł)!!! Ale już przy kolejnych zakupach inny chleb kosztował 259 ISK (8,10 zł), bagietka natomiast 199 ISK (6,20 zł). Inne przykładowe ceny (100 ISK to ok. 3,10 zł):

– woda niegazowana bonus 2l – 109 ISK

– woda niegazowana bonus 0,5 l – 69 ISK

– pepsi 2 l – 219 ISK

– sok w kartonie 1 l – 129 – 199 ISK

– mleko w kartonie 0,5 l – 116 ISK (litrowe kosztowało niewiele ponad 200 ISK)

– zielony ogórek 350 g – 169 ISK

– pomarańcze hiszpańskie 1 kg – 219 ISK

– skyr owocowy 500 g – 379 ISK

– ser w posypce grzybowej 150 g – 335 ISK

– sardynki w puszce – 179 ISK

– naleśniki pakowane, chyba 2 szt. – 148 ISK

– pomidory w puszce – 149 ISK

– sos do spaghetti w słoiku – 219 ISK

– trójpak gorących kubków knorr – 219 ISK

– migdały w karmelu 150 g – 275 ISK

– pringelsy 165 g – 189 ISK

– batonik daim 56 g – 127 ISK

– polska czekolada wedel – 189 ISK

Nie potrafię podać cen mięsa czy wędlin, ale te faktycznie były wysokie, myślę że średnio 2 x droższe niż w Polsce.

wedel na islandii
taki polski akcent w islandzkim sklepie

Bardzo wysokie są też ceny alkoholi, a dodatkowo można je kupić tylko w jednej sieci sklepów – Vinbudin, które dodatkowo otwarte są jeszcze krócej niż bonus. Nie zapisywałam cen alkoholi, ale wina kosztowały od ok. 30 zł wzwyż, wódki  100-200 zł za 0,5 l, natomiast piwa 0,5 l 10-15 zł. Sześciopak butelkowego piwa Viking 0,33 l – 2250 ISK. Warto więc w alkohol zaopatrzyć się chociażby na lotnisku w sklepie bezcłowym. Dla porównania również sześciopak piwa Viking, przy czym puszek 0,5 l kosztował 1599 ISK.

Ciekawostką odnośnie alkoholu może być to, że w Vibudinie można spotkać sporo polskich marek alkoholi, głównie piw, ale oczywiście w islandzkich cenach 😉

arctic pale ale
do tanich nie należą, ale nie było możliwości żeby nie spróbować 😀

Odnośnie cen chciałam zwrócić uwagę jeszcze na jedną bardzo dużą rozbieżność w cenie – chodzi o kartusze gazowe. Sugeruję polować na nie w bonusach. Nie ma ich we wszystkich, ale jak się trafi to koszt 1 kartusza 220 gram to 259 ISK. Identyczny kartusz w sieci sklepów Sportsdirect to 790 ISK, a na stacjach benzynowych może być jeszcze drożej. Jak widać, różnica w cenie jest ogromna!

Na koniec jeszcze w kwestii oszczędzania mogę dodać, że woda w kranach jest całkowicie zdatna do picia, więc nawet nie ma potrzeby kupowania jej w sklepie. Nam zdarzało się też czerpać ją ze strumieni i wszystko było ok.

jeden z naszych punktów czerpania wody

 

(Visited 44 times, 1 visits today)

2 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *