Alpy Julijskie, Jezioro Jasna
moim zdaniem Słowenia strona główna w podróży

Kraj wielkości mojego podkarpacia – urzekająca  Słowenia

Opowiem Wam o maleńkim Kraju. Wielobarwna i urzekająca Słowenia.

Słowenia, Jezioro Bled
Jezioro Bled
Słowenia, Mangart
Alpy Julijskie – szlak na Mangart
Słowenia, Alpy Julijskie
Alpy Julijskie

Na wrzesień udało się wygospodarować kolejny tydzień urlopu. A więc pojawiło się standardowe pytanie – gdzie tym razem. Wiele miejsc chodziło mi po głowie, wiele chciałabym wcisnąć w ten jeden tydzień, ale po czerwcowym wyjeździe do Norwegii, kiedy to w dwa tygodnie przejechaliśmy 8,5 tyś km chciałam zaplanować wyjazd bardziej stacjonarny, bardziej leniwy, gdzie nic nie będziemy robić. Ale czy my tak potrafimy? Jak zwykle okazało się że nie.

Wędrując palcem po mapie zatrzymałam się w maleńkim kraju o którym myślałam już niejednokrotnie. Maleńkim – bo cała Słowenia jest niewiele większa od mojego podkarpacia. Kraj maleńki, ale jakże piękny i różnorodny. Od strzelistych majestatycznych Alp, nieco niższych gór przypominający nasze Karpaty, przez tereny krasowe z przepięknymi jaskiniami, aż po wybrzeże ciepłego Adriatyku. Chyba żaden inny kraj na tak małej przestrzeni nie może się pochwalić takimi cudami przyrody jak urzekająca Słowenia.

Słowenia, Alpy Julijskie
szczyty Alp Julijskich widziane z drogi na Mangart
Słowenia, Alpy Julijskie
Jezioro Jasna w Alpach Julijskich
Słowenia, Socza, Kanal
rzeka Socza w miejscowości Kanal

Mimo, że nie była to moja pierwsza wizyta w tym kraju, to jednak tak naprawdę nie za dobrze go znałam. Tak naprawdę wcześniej byłam dwa razy, ale bardziej przejazdem odwiedzając wspaniałą jaskinię wpisaną na listę UNESCO – Jaskinię Skocjańską, która zrobiła na mnie tak duże wrażenie, iż żadnej innej nie udało się jeszcze go przebić.

Tym razem wybierając Słowenię chciałam poznać trochę jej gór, a jest w czym wybierać. Jednak mój wybór okazał się dość przewidywalny i padł na Alpy Julijskie – najwyższe góry Słowenii, na pewno najczęściej odwiedzane przez samych Słoweńców jak i turystów zagranicznych. Mój wybór tak naprawdę częściowo podyktowany był względami praktycznymi – niestety w Polsce byłam w stanie kupić jedynie mapę tego regionu, a lubię wcześniej zaplanować co, gdzie i jak. W czasie tego tygodnia udało nam się zobaczyć przepiękną Dolinę Triglavskich Jezior, zdobyć 3 szczyt Alp Julijskich- Mangart, podziwiać urzekające jeziora i wodospady, przejechać niesamowitą widokową drogą przez sam środek pasma i przespacerować się wyjątkowym Wąwozem Vintgar.

Słowenia, wschód słońca Alpy Julijskie
wschód słońca w Alpach Julijskich
Słowenia, Alpy Julijskie
Jezioro Czarne w Alpach Julijskich

Oczywiście wizyta w Słowenii nie ograniczyła się do gór. Obowiązkowa była jaskinia – chociaż jedna z tak wielu i wybrzeże Adriatyku, żeby choć jeden dzień spędzić faktycznie na nicnierobieniu i lenistwie.

Jaskinia Postojna
Jaskinia Postojna
Słowenia, Adriatyk
wybrzeże Adriatyku w Piranie

Słowenia praktycznie

Słowenia jest najlepiej rozwiniętym z byłych państw byłej Jugosławii, obecnie w UE i strefie euro. A jak euro – to wiadomo, dla nas nieco drożej. Ale też nie ma co przesadzać i mówić, że Słowenia jest drogim krajem. Powiedziałabym, że normalnym. Ceny w sklepach nieco wyższe niż u nas, restauracje myślę, że też – średni obiad w granicach kilkunastu euro. Za nocleg na polu namiotowym za dwie osoby pod namiotem bez prądu płaciliśmy 20-25 euro, przy czym byliśmy po 20 września, a więc po głównym sezonie, co oznacza niższe ceny niż w licu czy sierpniu. Niestety w Słowenii nie można rozbijać się na dziko jak na Bałkanach, ponoć grożą wysokie mandaty, jeżeli ktoś zostanie złapany. Ponoć, bo tego nie wiemy – nie chcieliśmy ryzykować i przekonywać się o tym na własnej skórze.

Drogi uważam, że są stosunkowo dobre. Oczywiście wszystko zależy gdzie się jeździ, po jakich miejscach znanych i mniej znanych. Autostrady oczywiście super, ale wiadomo też że płatne – 15 euro za 7 dni (szkoda że nie 10, bo jadąc od soboty do kolejnej niedzieli trzeba wybrać – czy rezygnujemy z winiety na początku, czy na końcu pobytu). Drogi krajowe są ok, nawierzchni nie ma się co czepiać, ale przez pierwsze 3 dni, kiedy nie mieliśmy winiety, gps nie raz prowadził nas po takich pipidówach, że głowa mała – no ale innych dróg nie było.

Ogólnie zgodnie stwierdziliśmy, że Słowenia jest przepiękna i na pewno tam wrócimy. Zresztą jeszcze przed wyjazdem zaopatrzyłam się w mapę Alp Kamnicko-Sawińskich, żeby już czekała na kolejny wyjazd do Słowenii.

Słowenia, Maribor nocą
Maribor nocą
Słowenia, Alpy Julijskie, zimowity
zimowity w Alpach Julijskich

 


 

(Visited 1 105 times, 1 visits today)

2 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *